Polskie dzieci mają prawo do całego pakietu bezpłatnych badań profilaktycznych – bilansów zdrowia, testów przesiewowych, wizyt patronażowych – finansowanych z budżetu państwa. NIK sprawdziła, ile z tego pakietu faktycznie dotarło do ponad 3,5 mln uprawnionych w latach 2022-2024. Odpowiedź: niewiele.
Bilanse zdrowia u lekarza POZ zrealizowano zaledwie u 25-26% dzieci. W sześciu z osiemnastu skontrolowanych placówek nie wykonano ani jednego testu przesiewowego, w trzech kolejnych – ledwie u 0,5-4,3% pacjentów. W siedemnastu z osiemnastu placówek dokumentacja medyczna nie potwierdzała pełnego zakresu przeprowadzonych badań – albo ich nie zrobiono, albo nikt tego nie zapisał.
Dlaczego to się utrzymuje? Bo nikomu formalnie się to nie musi opłacać naprawiać. NFZ wypłaca przychodniom stawkę kapitacyjną – stałą kwotę za każdego zadeklarowanego pacjenta – zupełnie niezależnie od tego, czy dziecko w ogóle pojawiło się na badaniu. W latach 2022-2024 na samą podstawową opiekę zdrowotną dla dzieci i młodzieży wydano z tego tytułu 3,2, potem 3,6, potem 3,8 mld zł rocznie. Płatność nie jest powiązana z wykonaniem usługi, więc nikt nie musi się spieszyć.
Minister zdrowia, zapytany przez NIK, przyznał, że nie zna rzeczywistej skali zjawiska – bo nie egzekwował od placówek obowiązkowych sprawozdań statystycznych (ich liczba systematycznie spada, z 78% w 2022 r. do 71,5% w 2024 r.), nie kontrolował NFZ ani świadczeniodawców i tłumaczył się brakiem „sygnałów o nieprawidłowościach” – mimo że to właśnie brak kontroli sprawia, że żaden sygnał nie ma szans dotrzeć.
A jako wisienka na torcie: obowiązujące rozporządzenie, według którego lekarze mają wyznaczać terminy bilansów zdrowia, wciąż każe im się kierować etapem nauki w gimnazjum i szkole ponadgimnazjalnej. Te szkoły zniknęły z systemu edukacji w 2017 roku. Państwo od dziewięciu lat nie zauważyło, że placówki, do których miało kierować dzieci na bezpłatne badania, już nie istnieją – i chyba nikt się tym specjalnie nie przejął, skoro pieniądze i tak płyną.
W obliczu dziury budżetowej w NFZ i problemów finansowych szpitali ta sytuacja wydaje się zupełnie niezrozumiała.