Od stycznia 2026 weszły zmiany w kodeksie pracy. Jest w nich kilka dobrych zapisów jak choćby wymóg podawania widełek płacowych w ogłoszeniach o pracę. To dobra praktyka upraszczająca ten proces dla obu stron. Oczywiście można się zastanawiać jak daleko ustawodawca powinien wymuszać dobre praktyki ale koncepcja sama w sobie jest niezła.
Znajduje się też inny zapis, którego celem jest zapobieganie dyskryminacji ze względu na płeć. Zgodnie z przepisami nie można już szukać „programisty” bo to dyskryminuje kobiety. Nie można też chcieć zatrudnić „pielęgniarki” bo to z kolei dyskryminuje mężczyzn. Można zatrudnić „osobę do realizowania prac programistycznych” lub odpowiednio „osobę do prac pielęgniarskich”. Językowo jest to dyskusyjne i może się komuś podobać lub nie ale jeśli zastanowić się nad tym głębiej to rodzi to więcej poważniejszych problemów. Wyobraźmy sobie, że prowadzimy klub fitness dla kobiet. Nie wpuszczamy tam mężczyzn, żeby nasze klientki czuły się komfortowo. Nie możemy jednak zatrudnić „trenerki fitness”. W ogłoszeniu musimy napisać, że szukamy „osoby do prowadzenia zajęć fitness”. Pewnie zgłoszą się panowie….
Nie możemy szukać do pracy „murarza” pomimo tego, że ponad 99% osób trudniących się tą pracą to mężczyźni. W ogłoszeniu musimy napisać, że szukamy „osoby do prac murarskich”.
Dla każdej, średnio rozgarniętej osoby jasne jest, że w ogłoszeniu „Zatrudnię nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej” nie chodzi wcale o dyskryminację kobiet, które stanowią 99% kardy na tych stanowiskach.
Mamy wrażenie, że ten przepis dyskryminuje osoby inteligentne! p.s. ciekawe czy analogicznie, za jakiś czas, nie zostanie ocenzurowane nazywanie powszechnie używanego „dnia nauczyciela” (oficjalnie Dnia Edukacji Narodowej) i nie będziemy na dzieciach wymuszać przygotowywania akademii z okazji „dnia osób edukujących”.