Właściciel domu jednorodzinnego, który zadeklarował kompostowanie bioodpadów, płaci mniej za śmieci. Gminy zaczęły jednak sprawdzać, czy kompostuje się naprawdę, a nie tylko czy stoi kompostownik. Według Forsal.pl kontrole prowadzą m.in. Gdańsk (od września do końca października), Kołobrzeg, Szczecinek i Krosno.
Inspektorzy mają legitymację i pisemne upoważnienie, a kompostownik fotografują. W Szczecinku o kontroli zawiadamia się listownie z podanym terminem wizyty, a kompostowanie zadeklarowało około 150 właścicieli. Kontrole na nieruchomościach w których nie prowadzi się działalności gospodarczej mogą się odbywać między 6:00 a 22:00.
Teraz arytmetyka. W Szczecinku opłata podstawowa wynosi 46 zł od osoby miesięcznie, a ulga za kompostowanie to 3 zł od osoby. Dla czteroosobowej rodziny to 12 zł miesięcznie, czyli 144 zł rocznie. Za to za fałszywą deklarację może grozić grzywna od 20 do 5000 zł, choć 5000 zł to górna granica ustawowa, a nie typowa kara. Grzywna w maksymalnej wysokości to ponad 34 razy tyle, ile rodzina z czterema osobami zyskuje przez cały rok.
Na tym nie koniec. Kto straci ulgę, bo nie ma pojemnika, nie kompostuje albo utrudnia kontrolę, traci ją od pierwszego dnia miesiąca, w którym stwierdzono nieprawidłowość. Przywrócić można ją najwcześniej po sześciu miesiącach od uprawomocnienia się decyzji o jej utracie, więc w praktyce pełną stawkę płaci się dłużej niż pół roku.
System zachęca do kompostowania obietnicą kilku złotych, a pilnuje go aparatem, upoważnieniem i widełkami grzywny sięgającymi czterocyfrowych kwot. Źródło nie mówi, ilu właścicieli dotąd ulgę straciło ani czy komuś wymierzono grzywnę. Wiadomo tylko, że kontrole trwają, a ulga za kompostowanie nadal liczy się w złotówkach, a grzywny w tysiącach.
Źródło: