Wyobraźmy sobie parę: ona z Polski, on ze Słowacji. Mieszkają w Cieszynie albo w Zwardoniu, granicę przekraczają częściej niż niektórzy warszawiacy Wisłę, i postanawiają się pobrać w Polsce. Do urzędu stanu cywilnego idą z kompletem dokumentów, a urzędnik prosi jeszcze o jeden: zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa.
Takiego dokumentu Słowacja nie wydaje. Polskie prawo przewiduje wtedy jedną drogę – zaświadczenie sądowe. Czyli żeby wziąć ślub, trzeba najpierw założyć sprawę w sądzie.
Sprawa nie dotyczy zresztą tylko Słowaków. Z odpowiedzi polskiej ambasady w Bratysławie wynika, że w podobnej sytuacji są obywatele Indii, Grecji i Ukrainy – a więc pokaźna część par mieszanych zawierających małżeństwa w Polsce.
Problem zgłosiła Rzecznikowi Praw Obywatelskich Polsko-Słowacka Izba Przemysłowo-Handlowa, co samo w sobie jest ciekawe: sprawę serc podniosła izba gospodarcza. RPO napisał do ambasadora RP w Bratysławie w lipcu 2025 r. Odpowiedź przyszła w lutym 2026 r. i brzmiała, jak zwykle w takich razach, że problem jest znany i jest procedowany – w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, ewentualnie w ramach dwustronnych uzgodnień ze stroną słowacką.
Najciekawsze jest jednak to, że rozwiązanie istnieje i działa od trzynastu lat. Węgry zlikwidowały u siebie zaświadczenia o możliwości zawarcia małżeństwa 1 marca 2013 r., ale zamiast zostawić swoich obywateli z polskim sądem, wprowadziły nowy dokument. Potwierdzenie braku przeciwwskazań wydaje węgierski konsul akredytowany w Warszawie. Jedna osoba, jeden adres, jedno pismo.
W lipcu 2026 r. zastępca RPO poprosił więc MSZ, żeby rozważyło, czy takiego samego rozwiązania nie dałoby się zaproponować Słowacji.
Sygnatura najstarszej z tych spraw w Biurze Rzecznika nosi rok 2023. Zakochani, którzy zgłosili problem jako pierwsi, zdążyli w tym czasie prawdopodobnie wziąć ślub – na Słowacji albo gdzie indziej.
Źródło: https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/rpo-obywatele-slowacji-polski-malzenstwa-ambasador-odpowiedz