Strażacy gaszą pożary, ratują ludzi z wraków i wyciągają z wody. Żeby to robić, potrzebują sprzętu, a sprzęt kupuje się w przetargach. I tu okazuje się, że ci, którzy walczą z żywiołem, muszą jeszcze walczyć z ustawą.
Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła zakupy Państwowej Straży Pożarnej w województwie kujawsko-pomorskim z lat 2019–2025 (do września 2025 r.). Pod lupę poszły zakupy za prawie 113 mln zł. Wśród zamówień objętych prawem zamówień publicznych NIK przeanalizowała 33 postępowania i nieprawidłowości znalazła w 32. Do tego dochodzą zakupy poza ustawą: na 81 przebadanych uchybienia wykryto w 58.
Nieprawidłowości wystąpiły we wszystkich skontrolowanych komendach, od formalnych po merytoryczne, i naruszały między innymi zasady uczciwej konkurencji, równego traktowania, przejrzystości i proporcjonalności. Niegospodarnie wydano 91,7 tys. zł. Przy 113 mln zł skontrolowanych zakupów to mniej niż jedna tysięczna.
W tym samym czasie w skontrolowanych jednostkach brakowało od jednego do kilkunastu elementów wyposażenia, między innymi pomp przenośnych do wody zanieczyszczonej, quadów i transporterów.
Przyczyny, które wskazała Izba, są wymowne: niewystarczające przeszkolenie w zakresie zamówień publicznych, przeciążenie pracowników wieloma obowiązkami i nieskuteczny nadzór. Zaleca więc programy szkoleń i uporządkowanie nadzoru. Źródło nie podaje, ile z tych błędów miało realny wpływ na cenę czy jakość sprzętu, więc nie będziemy zgadywać.
Wiemy za to, że ci, którzy mają ratować ludzi, muszą jeszcze uczyć się przepisów o zamówieniach publicznych. Pożar gasi się wodą. Przetarg gasi się szkoleniem, nadzorem i czasem, którego przy tylu obowiązkach brakuje.
Strażacy, którzy walczą o zdrowie i życie ludzi są zmuszeni do walki z biurokracją. Niecałe 92 tysiące uchybień to zapewne mniej niż kosztował audyt, a strażacy zamiast szkolić się w ratowaniu ludzi muszą szkolić się z przepisów, zamiast walczyć z żywiołami walczą z biurokracją cały czas mając niedobory sprzętowe.
Źródło: