Kontrolerzy Inspekcji Handlowej zjawili się w okresie zimowym w składzie opału w jednym z miast w województwie świętokrzyskim. Pobrali próbki węgla typu groszek. Według relacji ze sprawy pobrano je wraz ze śniegiem, przy wilgotności powietrza około 90 procent, po wcześniejszych opadach deszczu i na pryzmie przykrytej śniegiem.
Laboratorium wykazało wilgotność od 16,8 do 17,4 procent. W świadectwie jakości przedsiębiorca zadeklarował od 11 do 15 procent. Skończyło się karą 10 tysięcy złotych za wystawienie świadectwa z parametrami niezgodnymi ze stanem faktycznym. Prezes UOKiK decyzję utrzymał.
Skład argumentował, że przy takiej aurze w ogóle nie sprzedawał groszku, bo leżał pod grubą warstwą śniegu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał mu rację. Naczelny Sąd Administracyjny, w wyroku z 10 września 2026 roku (sygn. II GSK 457/23), uchylił to orzeczenie i oddalił skargę.
Uzasadnienie jest równie ciekawe jak sam wyrok. Odpowiedzialność przedsiębiorcy ma charakter absolutny, więc nie może się z niej zwolnić. Pogoda, jak czytamy w relacji prawo.pl, wręcz działa na jego niekorzyść, bo powinien był zdawać sobie sprawę z zagrożeń dla parametrów towaru i odpowiednio go zabezpieczyć.
Kto sprzedaje węgiel, ma przewidzieć, że w styczniu może spaść śnieg. Wniosek z przepisów jest prosty: zima nie jest siłą wyższą, tylko zaniedbaniem sprzedawcy.
Pozostaje życzyć sprzedawcom, by kolejne kontrole planowano na upalne popołudnia. Wtedy nawet absolutna odpowiedzialność będzie miała szansę wyschnąć. Choć, znając życie, i wtedy ktoś wytknie, że sprzedawca powinien był przewidzieć lato.
Źródło: