Szyld małej piekarni na warszawskim Mokotowie wystawał poza elewację o około 2 centymetry. Zastosowano podkładki wyrównujące nierówną ścianę. Zarząd Dróg Miejskich uznał, że szyld zawisł w pasie drogowym bez zgody zarządcy drogi.
Kara za takie zajęcie pasa to według ZDM dziesięciokrotność zwykłej opłaty, wyliczana z powierzchni, stawki za metr kwadratowy i liczby dni. Urząd podaje, że wyniosła około 36 tys. zł. Właścicielka mówi o ponad 41 tys. zł plus odsetki. Źródła nie wyjaśniają, skąd różnica, nie podają też powierzchni szyldu, stawki ani liczby dni. Nie ma to jednak dla sprawy znaczenia.
Właścicielka twierdzi, że pisma trafiały do dostawcy pieczywa, a nie do sklepu, i że o postępowaniu dowiedziała się w lutym 2024 roku. Podkładki usunęła w ciągu kilku dni. ZDM mówi, że właściciele zostali o kontroli poinformowani. Przedsiębiorczyni twierdzi też, że zajęto środki na rachunku firmy, ale nie wiadomo, kto to zrobił.
Najlepsze jest stanowisko urzędu. Rzecznik ZDM przyznał, że kara jest dla tego przedsiębiorcy „bardzo wysoka”, ale podkreślił, że wysokość określają przepisy, nie urząd. Po nagłośnieniu sprawy ZDM zaprosił właścicielkę na spotkanie i wymienił możliwość rat, częściowego lub całkowitego umorzenia. Żadnej decyzji nie ma, kara nie została uchylona.
To kolejny przykład na to, jak bezrefleksyjnie stosowane przepisy prowadzą do absurdalnych sytuacji dla Polskich przediębiorców.
Źródło: