Student z Ukrainy, Kenii czy Wietnamu, który przyjeżdża na doktorat do Polski, kupuje bilet na pociąg w pełnej cenie – podczas gdy jego polski kolega z tej samej uczelni płaci o 51 procent mniej. Powód? Rozporządzenie Ministra Infrastruktury przyznaje zniżkę na przejazdy kolejowe polskim studentom studiującym za granicą oraz studentom – obywatelom Unii Europejskiej. Studenci i doktoranci spoza UE, legitymujący się dokumentem innym niż legitymacja polskiej uczelni, zostali z tego przywileju wyłączeni – niezależnie od tego, że realnie studiują i mieszkają w Polsce.
Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na ten problem od lat. Już w 2019 roku Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznawał w piśmie do RPO, że przepisy różnicujące prawo do zniżki w zależności od obywatelstwa „mogą budzić pewne wątpliwości”, i sugerował rozważenie zmiany rozporządzenia – zastrzegając jednak, że główną odpowiedzialność ponosi minister transportu.
Sprawa wróciła w 2025 i 2026 roku, gdy do Biura RPO zaczęły napływać kolejne skargi studentów i doktorantów. Rzecznik ponownie wystąpił do resortu infrastruktury i do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. 2 lipca 2026 roku nadeszła odpowiedź: MNiSzW nie planuje żadnych prac legislacyjnych, ponieważ – jak napisano – rolą resortu nauki nie jest rozstrzyganie o zasadności przyznawania ulg przejazdowych kolejnym grupom beneficjentów. Ewentualna zmiana wymagałaby współdziałania kilku ministerstw i miałaby, zdaniem resortu, charakter „systemowy oraz polityczny”.
Efekt: sprawa krąży między ministerstwami od siedmiu lat, a zagraniczny doktorant – mieszkający w tym samym akademiku i uczący się w tej samej sali co polski kolega – nadal płaci pełną cenę biletu, bo żaden resort nie chce wziąć odpowiedzialności za decyzję, która realnie kosztowałaby budżet państwa niewielką część wpływów z biletów kolejowych.