Gdańsk ma lotnisko. Gdynia i sąsiednie Kosakowo postanowiły, że też chcą mieć swoje – mimo że dzieli je od gdańskiego portu zaledwie 25 kilometrów. Pomysł: zaadaptować powojskowe lotnisko Babie Doły na cywilny port pasażerski. Koszt: około 100 mln zł ze środków publicznych obu samorządów.
Na początku 2014 r. Komisja Europejska przyjrzała się finansowaniu inwestycji i uznała je za niedozwoloną pomoc publiczną. Powód był prosty: biznesplan portu opierał się na prognozach ruchu pasażerskiego i przychodów, które – zdaniem Brukseli – nie miały pokrycia w rzeczywistości. Trudno się dziwić: w promieniu 25 km działało już lotnisko w Gdańsku, systematycznie rozbudowywane z funduszy unijnych i wcale nie cierpiące na przeciążenie. Komisja nakazała zwrot około 92 mln zł.
Samorządy się nie poddały. Sprawa trafiła do unijnych sądów i ciągnęła się przez niemal dekadę. Ostateczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 22 czerwca 2023 r. potwierdził stanowisko Komisji – finansowanie było niezgodne z zasadami rynku wewnętrznego. Spółka zarządzająca portem ogłosiła upadłość.
Bilans całego przedsięwzięcia: dziesiątki milionów złotych publicznych pieniędzy, kilkuletni spór prawny przed unijnymi sądami i zero – dosłownie zero – pasażerów, którzy kiedykolwiek odlecieli stąd w cywilnym rejsie. Dziś teren dawnego Babich Dołów służy głównie wojsku, a raz w roku rozbrzmiewa muzyką za sprawą festiwalu Open’er.
Trudno nie odnieść wrażenia, że wszyscy płaci za absurdalny przerost ambicji nad rozumem.
Źródło: [KE podjęła decyzję: lotnisko Gdynia-Kosakowo musi zwrócić 100 mln zł] https://forsal.pl/artykuly/777028,ke-lotnisko-gdynia-kosakowo-musi-zwrocic-100-mln-zl-pomoc-publiczna.html