Na stronie programu „Moja Elektrownia Wiatrowa” widniała informacja o przedłużeniu naboru „do końca 2028 r. lub do wyczerpania środków”. Inwestorzy, którzy kupili przydomowe turbiny wiatrowe i magazyny energii, mogli więc uznać, że mają czas.
Potem, jak opisuje Rzecznik Praw Obywatelskich, w lutym 2026 r. pojawiła się informacja o skróceniu terminu składania wniosków do końca lutego i zmniejszeniu budżetu programu. Uzasadnienie brzmiało: efektywniejsze wykorzystanie środków publicznych, w tym ewentualne przeznaczenie ich na inne programy. Kilkanaście dni później nabór zamknięto, tym razem z powodu „znacznego zainteresowania” i „szybkiego wykorzystania dostępnego budżetu”. Z pytań RPO wynika, że chodzi o okolice 19–20 lutego 2026 r.
Mamy więc program, który najpierw miał trwać do 2028 roku, potem jego budżet zmniejszono bo środki można wykorzystać efektywniej, a na koniec skończył się, bo zainteresowanie okazało się duże. Źródło nie podaje, jaki był budżet programu ani ile wniosków złożono, więc trudno ocenić, jak bardzo to zainteresowanie zaskoczyło organizatorów.
Najbardziej wymowny jest jednak jeden szczegół. Według RPO 11 marca 2026 r. zastępca prezesa zarządu Funduszu wysłał pismo do części krytykujących program, wzywając ich do zaprzestania naruszania dóbr osobistych i wskazując możliwość postępowania sądowego. Obywatele odebrali to jako próbę stłumienia debaty.
Rzeczniczka zwróciła się do minister klimatu i środowiska z pięcioma pytaniami, m.in. czy Fundusz w dniach 3–19 lutego informował o wyczerpywaniu się środków i jakie działania naprawcze planuje wobec osób, które przed 20 lutego poniosły koszty inwestycji. W tekście nie ma odpowiedzi ministerstwa. Na razie wiemy tylko, że Rzecznik uważa, iż nikt nie powinien być zaskakiwany nagłym zamknięciem programu.
Źródło: