Projekt, który miał rozwiązać problem alkotubek, przygotowało go Ministerstwo Zdrowia w 2024 r. Prace przeciągały się m.in. z powodu zmiany kierownictwa resortu. Sejm przyjął nowelizację w końcu niemal jednogłośnie, 400 głosami za. Teraz zajmie się nią Senat, potem prezydent, a większość przepisów ma wejść w życie od stycznia.
Ustawa przewiduje m.in. całkowity zakaz reklamy alkoholu, w tym piwa, nocną prohibicję (gminy mogą dostosować godziny), koniec promocji typu „6 plus 6” oraz wymóg, by opakowania do 300 ml były wyłącznie szklane lub metalowe. Wygląd opakowań nie może zachęcać nieletnich, kojarzyć się z relaksem lub sukcesem życiowym ani upodabniać alkoholu do żywności.
Rynek tymczasem już pokazał, co robi z takimi regułami. Producenci oferują wysokoprocentowe koktajle i likiery w szklanych lub metalowych butelkach o pojemności 300-400 ml. Etykiety są kolorowe, z owocami, kwiatami, palmami i egzotycznymi zwierzętami. Zawartość etanolu bywa zapisana drobnym drukiem albo w ogóle pominięta na froncie opakowania, więc część takich produktów trudno rozpoznać jako alkohol.
Postulat jednolitych, szarych lub czarno-białych etykiet, zapowiadany w 2024 r., nie trafił do żadnego projektu. Według prof. Łukasza Balwickiego z GUMed smaki, aromaty i kolorystyka w ogóle nie są regulowane, a ustawa odpowiada na problem tylko częściowo. Radca prawna Marta Rochala zaznacza, że liczy się całościowy odbiór opakowania, a to, czy kolorowe puszki znikną z półek, rozstrzygnie praktyka organów i orzecznictwo.
Wniosek jest prosty: ustawa po aferze z alkotubkami jest gotowa. Pozostaje pytanie, czy „lemoniada” z palmą na etykiecie zauważy, że to o niej. Pozostaje mieć nadzieję, że presja społeczna wpłynie bezpośrednio na producentów i ich decyzje marketingowe.
Źródło: