Około 19 tys. grobów na wrocławskich cmentarzach komunalnych nie ma na czas opłaconego miejsca i grozi im likwidacja. Tak podaje serwis tuWroclaw.com. Rocznie do likwidacji przygotowuje się na największych cmentarzach 200-300 miejsc.
Zasada jest prosta: grób ziemny może zostać zlikwidowany po upływie 20 lat od pochówku, jeśli nie zapłaci się za utrzymanie miejsca. Miasto zapewnia, że proces rozkłada się w czasie i poprzedzają go próby powiadomienia rodzin. Gorzej z praktyką. Zarząd Cmentarzy Komunalnych próbuje dzwonić do osób odpowiedzialnych za groby, ale numery telefonów w jego danych są często nieaktualne. Ostrzeżenia na grobach pojawiają się czasem nawet do trzech lat po terminie płatności, a brak ostrzeżenia nie oznacza, że wszystko jest w porządku.
Efekt jest taki, że wpłat najwięcej przybywa w październiku i listopadzie, czyli wtedy, gdy rodziny odwiedzają groby. Zarząd cmentarzy mówi wprost: „Najwięcej wpłat za przedłużenie ważności grobów odnotowujemy w październiku i listopadzie”.
Na cmentarzach parafialnych jest jeszcze mniej obowiązków wobec rodzin. Prawo do grobu też wygasa po 20 latach. Według instrukcji arcybiskupa grób można wykorzystać ponownie, jeśli nikt nie zgłosi sprzeciwu i nie zapłaci. Zarządca cmentarza nie musi szukać ani powiadamiać osób uprawnionych. Zalecane jest zawiadomienie znanego opiekuna i wywieszenie ogłoszenia na tablicy na co najmniej dwa miesiące.
Czyli system działa tak: miejsce spoczynku bliskich ma swój termin, a procedura opiera się na telefonie, który nie odpowiada, i kartce na grobie, która może wisieć kilka lat po terminie.
Źródło: