1 marca 2024 r. w Katowicach powstało Ministerstwo Przemysłu – jedna z konkretnych, policzalnych obietnic z kampanijnej listy „100 konkretów na 100 dni” Koalicji Obywatelskiej. Nowy resort, kierowany przez minister Marzenę Czarnecką, przejął odpowiedzialność za górnictwo, hutnictwo, energetykę jądrową oraz sektor ropy i gazu. Katowice, historycznie kojarzone z przemysłem ciężkim, dostały wreszcie własne ministerstwo.
Ministerstwo nie zdążyło jednak dożyć nawet półtora roku. W ramach kolejnej rekonstrukcji rządu podjęto decyzję o jego likwidacji – po dokładnie 508 dniach istnienia. Kompetencje resortu przejęło nowo powołane Ministerstwo Energii.
Zanim jednak doszło do likwidacji, resort zdążył wygenerować konkretne, policzalne koszty. Samo uruchomienie ministerstwa – biura, wyposażenie, logistyka – kosztowało ok. 9 mln zł. Kolejne 19 mln zł pochłonęło bieżące funkcjonowanie: wynagrodzenia, administracja, obsługa. Łącznie: 28 mln zł.
Rozbijając tę kwotę na liczbę dni działania resortu, wychodzi ponad 56 tys. zł dziennie – siedem dni w tygodniu, przez półtora roku. To koszt instytucji, która nie zdążyła nawet dobrze rozpakować się w nowej siedzibie, zanim zapadła decyzja o jej rozwiązaniu.
Ministerstwo Przemysłu miało być symbolem powrotu państwa do przemysłowych korzeni Śląska. Ostatecznie stało się czymś innym – przykładem tego, ile kosztuje uruchomienie i zamknięcie instytucji rządowej w niespełna półtora roku. Górnictwo i hutnictwo przetrwały na Śląsku dłużej niż niejedno ministerstwo powołane specjalnie po to, by się nimi zajmować.
Źródło: [Ministerstwo zniknęło po 500 dniach. Kosztowało miliony. Mamy wyliczenia] https://www.money.pl/gospodarka/ministerstwo-zniknelo-po-500-dniach-kosztowalo-miliony-mamy-wyliczenia-7193728640203552a.html