Wyobraź sobie urząd, który dopłaca ci do wakacji nad Morzem Czerwonym – pod jednym warunkiem: musisz polecieć z konkretnego, mało popularnego lotniska.
Taki był program województwa lubuskiego, w ramach którego mieszkańcy mogli liczyć na dopłatę do wczasów w Egipcie, Tunezji, Turcji czy Albanii. Haczyk? Dofinansowanie przysługiwało tylko wtedy, gdy podróżny wylatywał z lotniska w Babimoście, a nie z innego, bliższego czy tańszego portu lotniczego.
Cel programu nie był więc związany z realnym wsparciem mieszkańców w organizacji wypoczynku, tylko ze sztucznym podbiciem statystyk pasażerskich regionalnego lotniska – im więcej osób poleci z Babimostu, tym lepiej wygląda raport z jego wykorzystania.
W efekcie pieniądze podatników trafiały nie tam, gdzie realnie pomagały ludziom wybrać najlepszą ofertę wakacyjną, tylko tam, gdzie pomagały urzędnikom wykazać się dobrym wynikiem jednej linijki w sprawozdaniu z działalności lotniska.
Przypomina to trochę propagandę rodem z PRL w której statystyki były ważniejsze niż zdrowy rozsądek.
Źródło: https://wei.org.pl/czarna-ksiega-wydatkow-publicznych-edycja-2026/