Trzeci dzień działalności szczecińskiej pierogarni „Ciasto i Farsz”w nowym miejscu przy ul. Witkiewicza. Tuż przed godziną 11:00 – lokal jeszcze zamknięty, kasa fiskalna nieuruchomiona – do środka wchodzi kobieta i prosi o butelkę wody. Na zewnątrz trwa fala upałów, więc pracownicy, nie chcąc odmówić spragnionej osobie, sprzedają jej wodę z lodówki.
Chwilę później okazuje się, że kobieta to kontrolerka Krajowej Administracji Skarbowej. Efekt uprzejmości: mandat w wysokości 500 złotych za sprzedaż towaru przed formalnym otwarciem punktu i uruchomieniem kasy fiskalnej.
Najbardziej absurdalny jest kontekst tej kontroli. Na drzwiach lokalu wisiała informacja, że jeszcze przed oficjalnym otwarciem można zamawiać zimną garmażerkę na wynos – właściciele sami zaznaczyli, że są otwarci na obsługę klientów poza godzinami. KAS wykorzystał więc dokładnie tę deklarowaną elastyczność jako pretekst do wystawienia kary.
Sprawa trafiła do mediów społecznościowych i wywołała falę oburzenia – internauci zwracali uwagę, że kontrola została przeprowadzona dwa dni po rekordowych upałach, które przeszły przez Szczecin, a fiskus zamiast docenić gest dobrej woli wobec spragnionego klienta, ukarał go grzywną wyższą niż wartość całodniowego utargu z kilkudziesięciu butelek wody.
Krajowa Administracja Skarbowa odmówiła komentarza, powołując się na tajemnicę celno-skarbową. Głos zabrała za to przewodnicząca związku zawodowego pracowników KAS, publikując zdjęcie kartki informującej o możliwości zamawiania jedzenia przed otwarciem – jakby chcąc pokazać, że kontrola faktycznie odbyła się zgodnie z zapowiedzią lokalu, tyle że z odwrotnym skutkiem od zamierzonego.